Post Tomasza Bilickiego, który znajduje się na jego stronie na Facebooku:
„O przemocy fizycznej i psychicznej dużo osób wie. Tak samo: ekonomicznej, seksualnej, czy zaniedbaniu (klasyfikacja ze względu na rodzaj krzywdzenia). Ale ja dodałbym do tego przemoc relacyjną, parentyfikację i nadopiekuńczość; rozumiem, że można uznawać je za formy krzywdzenia psychicznego, ale ze względu na ich specyfikę wyodrębniam je.
Spotykam w życiu wielu nastolatków, którzy nigdy nie zostali przez rodziców skrzywdzeni psychicznie lub fizycznie. Ta młodzież ma jednak masę trudności, czasami nawet traumy, wynikające z unieważnienia ich przez zabranie sprawczości – jedną z przyczyn bywa nadopiekuńczość.
Rozumiem, że chcesz być dobrym rodzicem, kochasz i troszczysz się o dziecko, ale nadopiekuńczość nie pomaga dziecku, tylko Tobie. Andrzej Śliwerski – świetny był Twój wczorajszy wpis o nieoczywistych formach przemocy (zerknijcie na profil). Uważam, że nadopiekuńczość również działa podobnie.
Od 36 lat czytamy ratyfikowaną 20 listopada 1989 roku Konwencję o Prawach Dziecka. Jestem dumny, że Polska była inicjatorką jej powstania.”
